Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty

starocie.

Najlepsze z najlepszych.

Kaśś.

Obsrana śniegiem.

Kasia Dżi.
Krowie spojrzenia.

Karina, Roxi i Dupa kulającą jądro. :D

Przyjaciel każdej kobiety. ^^

Znalazłam te zdjęcia przeglądając zakurzone foldery. Zdziwiłam się, że tak mało z nich opublikowałam (by zobaczyć notkę kliknij tu).

Od rana płaszcze tyłek w domu. Szkoła okazała się być niewystarczająco fascynująca dla mojej osoby, więc odpuściłam sobie ją z okazji zbliżających się ferii.

nie pogodosz.

Spokojnie panowie, to nie feminizm tylko moje specyficzne poczucie humoru. ^^


I nie zdążyłam Ci nawet powiedzieć, że dla Ciebie polubiłam zimę.

- Musisz przyjechać, potrzebuje pomocy!
- Co się stało?
- Mój miś jest w praniu i nie mam z kim spać, a jestem pewna, że dzisiejszej nocy wielkie potwory wyjdą z szafy i będą chciały mnie zjeść!

pantofelek.


I nadszedł moment kiedy żałuje, że przycięłam moje kłaki.

Cenie sobie kolorystykę tych zdjęć, bo nie widać że mam 'ruszofom' koszule. ;)

I później ktoś Ci powie, że okolice Salni są biedne. No a racji mieć nie będzie.

Fotoszop też swoje zrobił, zapewne.

Na te zdjęcia czekałam trochę. Owe trochę jest względne, bo pół roku to jednak sporo czasu. Ale nie narzekam, bo już prawie zapomniałam o jedynej w moim życiu sesji.

Poza tym doszłam do takiego wniosku, że jestem skazana na uczuciowe niepowodzenie. Podstępnie upuściłam pantofelek, a jego szlak trafił. Zgubił się gdzieś i nie ma opcji, żeby ktoś cudownie na niego wpadł. Więc księcia, pałac i koronę mogę sobie odpuścić. Bez żalu, łez i kłamstw.

szczeniara.

Przejrzałam całego bloga od deski do deski i jak zwykle o tej porze roku, doszłam do wniosku "Ale byłam szczeniarą". Najlepsze jest to, że za rok też wpadnę na to samo. I znów będę miała cel by dorosnąć i zrzucić parę kilo(to takie typowe, że aż mi wstyd).
Wiem, że żałosny jest fakt, że ostatnio są wrzucane tylko zdjęcia, które przedstawiają mnie. Tak wyszło. Obiecuje poprawę, bo aż kusi mnie, żeby potarzać się w śniegu(przy -17 stopniach) z aparatem i jakąś modelką. Jednak od powzięcia kroków w tym celu, powstrzymuje mnie fakt, że mój nos pełni funkcje kranu z bakteriami, a tyłek mam pokuty od zastrzyków. Biały puch oglądam więc zza szyby.
Zostawcie mnie samą sobie, a zjem się na drugie śniadanie.

nikąd.



"
Jaaaa Sznurcia, ale ty jesteś słodka" 0 tak, aż się wymiotować chce.

"Sznurcia, patrz jakie slumsy" czyli Krotoszyn.


Majcia na tle parcelek.


Przepraszam, którędy do nikąd?


W stronę parcelek.

Dzień dzisiejszy upłyną mi pod znakiem deszczu i rysunków. A właściwie to jednego deszczu i jednego rysunku.
Znów krótko, bo co może powiedzieć ktoś opuszczony przez słowa?


-Popatrz, co ta miłość wyrabia z ludźmi!
-Lepiej zobacz to, co robi jej brak...

totalny out.


Majjaaa, mój wysłuchiwacz.


Wiem, że czujecie zawiść oglądając to zdjęcie. Ja też bym ja czuła, gdybym była wami. Ale nie jestem wami. Jestem sobą.
I Majcia robiła.


A Maja ma w nosie(tej pani) całą Mleczną Ekspedyszyn, czy co to tam było.


Pis&lof i takie tam brudne interesy.

Dlaczego totalny out? W sumie to jakoś samo wyszło, ktoś pomógł i jest. Czy można przez 2h gadać o niczym? Dziś już wiem, że można.

dzień dziecka.

"Widzę Cię chłopaczku!"

Maja dendrofil. Ja nie jestem zdziwiona.

Jabłko-czereśnie.

Ha. Frygasso.


Bociek.

Jeśli ostatnio:
a) zawiodłam Cię
b) obraziłam Cię
c) okłamałam Cię
d) nie chciałam Ci ustąpić
e) byłam wobec Ciebie wredna
f) pozjadałam wszystkie rozumy
g) ryczałam Ci w rękaw
h) śmiałam się w głos
i) miałam sapy i fochy
j) cokolwiek innego
to przepraszam. Bo właściwie to tylko tyle mogę. Bo mogę rzucić banał, bo to banał, choć szczery to nic nie znaczący. Więc przepraszam. Po prostu.

Tak, mam zły humor. Przejdzie.

banał.

Tak. To znów ja. Teraz też nie mam nic do powiedzenia. Chyba, że o pogodzie, bo znów zła. Bo znów banały.


Nadchodzi czas by złapać sens bezsensowności i utopić się w bezsensie tego sensu. Wakacje?

a gdyby tak film.



Coraz częściej jest tak, że czekam z niecierpliwością na jakiś film. Zachęci mnie recenzja, słowo rzucone przez znajomych, cokolwiek. A gdy przychodzi do jego premiery to odpuszczam, po prostu. Szkoda jednak, że w tym wypadku, film jest tutaj tylko przenośnią.

wietrznie.






Ukazała się dzisiaj u mnie niemoc słowna oraz naukowa. Moja cierpliwość i skupienie mają skończone granice.
Czytam i nawet nie wiem, kiedy słyszę kapanie.
Jestem chodzącym lasem deszczowym.
Wydźwięk dnia dzisiejszego? Zdecydowanie negatywny.

z życia biedronki.


Biedronki są chyba raczej od jajek.




Gęsia skórka to znak, że się nie chce. A czego, to już zależy od sytuacji.

śnieżno.





Te kilka zdjęć to dowód na to jak wiele rodzajów radości istnieje. I chyba dlatego właśnie tutaj są.
A ja? Na dzień dzisiejszy śpię, ewentualnie trwonię czas przy lasującym mózg pudle. Mogłabym wyjść - na dworze przecież taka paskudna pogoda! Aż chcę się żyć, bo przecież kto nie czekał na deszcz?



15 marca 2009

wesołych christmas.

Nadchodzi czas błogiego świętego spokoju i wylegiwania się. Czas opychania się i spania. No tak. Kolejne święta. Kolejne Boże Narodzenie. Trudno przeoczyć zwłaszcza, że od października w Intermarche stoi wielka choinka, a gazowane 'Coraz bliżej święta' słychać co 20 minut w telewizji.
ALE, ŻE JAK?
Boże Narodzenie to czas spotkań. Okres szczerości i mówienia sobie prawdy. Dlatego już od kilku tygodni przed Wigilią trwają nieustanne spotkania w sklepach z zabawkami ('Ta Barbi transwestyta jest moja!'), warzywnikach ('Nie tylko pani robi makiełki!') i butikach ('Bierzesz pani te sukienkę czy nie?! Jak nie to ja kupuje!'). Wszystko potęgują wielkie kolejki w marketach ('Po co ten dziad tylko nakupił? Pewnie ma żonę i kochankę i dlatego robi zakupy na dwie wigilie...'). Można by powiedzieć, że szczerość i otwartość niektórych przerasta wręcz nasze świąteczne oczekiwania. Mimo to świąteczny zakupoholizm dotyka nawet tych najbardziej odpornych. No przecież kto by nie chciał dostać nowych skarpet, pidżamy czy majtek pod choinkę?

W TRAKCIE CZY PO FAKCIE?
Wiliglia mija w rodzinnej atmosferze, przeplatającej się ze spożyciem tego co pojawia się na stole z prędkością światła. Biały obrus - tego możecie być pewni - już nigdy nie będzie biały. Alkohol leje się strumieniami. To dzięki niemu część męska znajduje wspólny jezyk już po kilku głębszych. Ich dyskusje potoczą sie przez wiele tematów: zaczynając na słynnym sporcie, poprzez walory prezenterek teleiwizyjnych, aż do nowej serii Skody. Kobiety natomiast nie dojdą ze sobą do ładu aż do końca. No bo skoro ciotka Jadzia kupiła prezent za 50 złotych, a kuzynka Jolka tylko za 30, to w życiu nie są w stanie się dogadać, skoro straty jednej z nich wynoszą, nie bagatela, bo aż 20 złotych. To przecież karygodne. Młodzież zapewne ucieknie do komputerów dowartościowywać się w serwisach fotkowych. Tylko dzieci pozostaną na swoim miejscu, tłukąc się po głowach nowymi lalkami lub ewentualnie ciężarówkami.

Po świętach wszystkich dopada wielki kac: kobiety ten moralny, mężczyzn ten bardziej powszechny. Dzieci są radosne, bo mogą swoimi nowymi zabawki tłuc też dzieci w przedszkolu. Młodzież nikomu nic nie winna dalej zajmuje się fotką-pe-el. I tak już nagle jest po wszystkim. Bez religii, refleksji, a jedynie z chwilką na złapanie oddechu na cały, nadchodzący rok.

I CO?
Kiedyś powiedziałabym, że to właśnie brak śniegu po cichutku i za plecami wszystkich, ulatnia magię świąt. Powiedziałabym, że to wina kilku miliardów reklam i świątecznego szału już od listopada. A to nieprawda. Po prostu z tego bożonarodzeniowego czaru się wyrasta. Pozostają tylko te szaleńcze zakupy i nikła radość z często nieudanych prezentów.