Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nikodem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nikodem. Pokaż wszystkie posty

blah blah, minus milion stopni.



Rzucam szkołę, zostaje gwiazdą rocka. Poważnie, jedyne czego teraz pragnę to pójść na koncert z prawdziwego zdarzenia. Taka dzika moc, energia. Światła, hałas, ludzie. Aaaa!
Na razie jednak musi mi wystarczyć zaśnieżony Karpacz. A biorąc pod uwagę moje umiejętności narciarskie(a raczej ich brak) podejrzewam, że będzie cinżko... Tak czy owak mam zamiar przywieźć trochę zdjęć!
A na zakończenie taka tam Piosenka do przesłuchania. Dobra, dobra.



9 lutego 2012

tele-rzeczy.






Zaczynam wierzyć w tele-rzeczy.Powoli, bo powoli - ale jednak.
Dnia pewnego - w niejaki poniedziałek - szła sobie Ja ulicą, szła, szła, szła i rozmawiała z Nim przez telefon.
W ręce kubek z kawką, na ramieniu drynda sobie torebka, wirując wokół własnej osi, a między tym samym ramieniem a uchem - przytrzymany telefon, przez który właśnie - wyżej wymieniony - duet rozmawia.
Torebka w swoim zawirowanym tańcu zakręciła się zbytnio i Ja w dziwnych podrygach próbowała ją naprostować na słuszną drogę bycia posłuszną, w rezultacie wylewając na siebie kubek z kawą.
Nim został zrypany z góry na dół, za oblewanie Ja kawą - można w sumie uznać, ze to jego sprawka.
Szczególnie, że gdy Nim dowiedział się, że tak właściwie to plama wygląda jak poczyniona specjalnie - niezbyt się przejął, za to tryskał przez telefon dumą, mocząc Ja ucho, że udało jemu się czynić artyzm na odległość.
Nieporadność nie boli.



5 kwietnia 2011

dzisiaj.




Dzisiaj:
  • przekleństwa: 0
  • wypite herbaty: 3
  • baaardzo ważne rozmowy: 1
  • dobre uczynki: 2
  • znalezione rajstopki dziecięce: 1
  • uśmiechy: miliooony! 



6 lutego 2011

niuniuś.




Dzisiaj tak sobie marzyłam, że siedzę na rozgrzanym betonie w słoneczny, ciepły dzień i nie nie mam nic do zrobienia. Nie żartuję. Uwielbiam cieplutki beton, a nawet jestem od niego uzależniona. Dlatego tak mi pilno do słońca. Niestety - ciepłego, słonecznego dnia i rozgrzanych płyt ani widu, ani słychu. Jestem wiecznie zmęczona i mam stale podkrążone oczy. Wyglądam strasznie. Ale wracając do tematu - ja naprawdę lubię śnieg (wiecie - śnieżki, bałwany, sanki...) mimo, że ostatnio ciągle na niego narzekam i rzucam klątwy. Tylko, że tak faktycznie to nie ma śniegu, jest tylko jakaś szara breja, która po nim pozostała. Miałam nawet taki chytry plan zrobić szmacianą kukłę symbolizująca śnieg i wywieść ją gdzieś daleko (co miało mu powiedzieć - bądź sobie gdziekolwiek, byle nie tutaj), ale niestety nie wiedziałam jaki kolor oczu ma śnieg, wobec czego zostało mi czekanie na pierwszy dzień kalendarzowej wiosny i topienie marzanny.



24 stycznia 2011

w obiegowym sensie tego słowa.




 
 A to Nikodem, jea. Kąpiemy!

Jest dobrze. W wolnych chwilach obserwuję, jak moje uczucia przechodzą ludzkie pojęcie. Ktoś tam chyba patrzy z góry i lekko się uśmiecha pod nosem. Czy jest "piękny? Nie wiem. Ma około 1.80 wzrostu, włosy mniej więcej takie krótkie jak ty i zielone oczy: po prostu cudowne. Ale... nie. Nie jest chyba piękny w obiegowym sensie tego słowa. Jednak na pewno jest mężczyzną z którym - jeśli go gdzieś zobaczysz - od razu chciałabyś spędzić resztę życia... " (Jonathan Carroll)


A ty moja jedyna blogowa komentarzystko, moje matematyczne skrzywienie umysłu nakazuje mi wyliczyć Ci granicę 'próbowania jeszcze jeden ostatni raz', przy czym 'ostatni' dąży do nieskończoności. Chyba tylko czas ma aktualnie monopol na rozegranie z życiem tej partyjki w trzy-pięć-osiem, jesteś łosiem. Nie wiem nawet któremu kibicuję, oczekuję tylko trafnych i satysfakcjonujących odpowiedzi, niekoniecznie rozwiązania na raz dwa trzy. Za dużo myśli, za mało czynów.
A po ośmiu godzinach samotności to wszystko strasznie śmierdzi. Zostaje mi tylko nadzieja, że ja jednak za Tobą nadążę.